smart home, szkolenie smart home, start smart, architekt wnętrz, projektowanie wnętrz, technologia we wnętrzach, automatyka budynkowa, systemy smart home, dla architektów wnętrz, podstawy smart home, szkolenie dla architekta, dom inteligentny, jak zacząć smart home, funkcje smart home, błędy w projektowaniu, smart home w projektach wnętrz

3 błędy, przez które projekt z Smart Home zamienia się w koszmar

W mojej pracy spotykam się z architektami, którzy często mówią mi jedno zdanie: „Agata, ja się boję tego Smart Home.” I to wcale nie jest żart. Klient pyta, instalator dorzuca swoje uwagi, a architekt stoi w środku i nie wie, co z tym zrobić. Wielu z nich ma poczucie, że to „nie ich działka”, że Smart Home to domena instalatorów, że oni od wnętrz, od estetyki, a nie od kabli.

Ale prawda jest taka: ten strach nie wynika z braku talentu czy braku ambicji. On wynika z tego, że nikt nas tego nie uczył. Na studiach cisza o Smart Home, w praktykach nikt o tym nie mówił. A tymczasem rynek idzie naprzód i coraz więcej klientów pyta o automatykę jak o standard, a nie luksus.

I tu właśnie rodzą się błędy. Bo zamiast podejść do tematu spokojnie i świadomie, architekci robią trzy rzeczy, które później kończą się koszmarem – na budowie, w relacji z klientem i w ich własnym poczuciu pewności siebie.

Błąd nr 1: Zostawianie tematu instalatorowi

To jest absolutny klasyk. „To instalator się tym zajmie, ja nie muszę.”
Na pierwszy rzut oka brzmi logicznie. Przecież to on zna się na przewodach, centralkach, systemach. Ale w praktyce wygląda to zupełnie inaczej.

Instalator wchodzi na budowę, robi „po swojemu”, a klient patrzy na architekta i pyta: „Dlaczego nikt mnie o tym nie poinformował? Dlaczego nie przewidzieliście tego wcześniej?”

Pamiętam architekta, który pokazywał mi projekt pięknego, minimalistycznego domu. Wszystko dopracowane: elewacja, wnętrza, układ funkcjonalny. Klient chciał pełną automatykę: światło, rolety, ogrzewanie, klimatyzację. Architekt zostawił temat instalatorowi. Instalator rozprowadził przewody tak, jak mu było wygodnie. Efekt?

  • zabrakło miejsca na rozdzielnię,

  • część gniazdek była bezużyteczna,

  • a żeby uruchomić system, trzeba było kuć świeżo pomalowane ściany.

Kto dostał pretensje? Architekt. Bo dla klienta to on był „od wszystkiego”. I choć technicznie nie była to jego wina – w oczach inwestora wyglądało to tak, jakby nie dopilnował tematu.

Ten błąd nie tylko psuje projekt, ale też psuje reputację.

Błąd nr 2: Niepewność w rozmowie z klientem

To jest cichy zabójca zaufania. Klient pyta: „Czy możemy w tym domu zaplanować Smart Home?” – i widzi zawahanie. Architekt zaczyna tłumaczyć się półsłówkami: „To się później ustali… instalator doradzi… to nie moja działka…”

Dla klienta taka odpowiedź to znak ostrzegawczy. Bo Smart Home w jego oczach to nie kabel, tylko komfort życia. To wizja domu, w którym rolety same się opuszczają, ogrzewanie dostosowuje do pogody, światło reaguje na ruch. I jeśli architekt nie potrafi pewnie o tym porozmawiać – klient szuka kogoś, kto potrafi.

Znam architektkę, która przez taką niepewność straciła projekt życia. Para inwestorów z dużym budżetem chciała dom nowoczesny, ekologiczny i w pełni zautomatyzowany. Przyszli do niej z pytaniem o Smart Home. Ona odpowiedziała wymijająco. Klienci poszli dalej – i znaleźli biuro, które powiedziało: „Tak, oczywiście, zrobimy to razem.”
I to wystarczyło. Straciła klienta, którego mogła mieć na lata.

Niepewność w rozmowie to nie tylko problem jednego spotkania. To moment, w którym architekt traci w oczach klienta autorytet.

Błąd nr 3: Ignorowanie szczegółów na etapie projektu

To zdanie słyszałam wiele razy: „Dobra, zaznaczę gniazdka i włączniki, jakoś to będzie.”
Niestety – z Smart Home tak się nie da.

Automatyka wymaga myślenia o detalach od początku. Gdzie będzie rozdzielnia? Gdzie centrala? Jak poprowadzić przewody? Nie musisz znać całego schematu, ale musisz wiedzieć, co musi się znaleźć w projekcie, żeby instalator miał na czym pracować.

Ignorowanie tego kończy się lawiną problemów:

  • kucie ścian,
  • dodatkowe koszty,
  • złość klienta,
  • napięcia na budowie.

I co najgorsze – klient nie oskarży instalatora. On powie: „Architekt nie przewidział.”

Dlaczego o tym piszę

Te trzy błędy – zostawianie tematu innym, niepewność w rozmowie i ignorowanie detali – sprawiają, że wielu architektów dochodzi do wniosku: „Smart Home to same kłopoty, lepiej się tego nie dotykać.”

A to ogromna strata. Bo Smart Home nie jest przeszkodą – on może być Twoją przewagą. Może sprawić, że klient powie: „Wreszcie ktoś, kto rozumie moje potrzeby.”

Ale to wymaga zmiany podejścia. Nie uczenia się całej elektryki, tylko zrozumienia, jak wpleść Smart Home w projekt tak, żeby było to naturalne i bezpieczne.

Podsumowanie

Widziałam już zbyt wiele sytuacji, w których architekt stresował się przez Smart Home:

  • budowa, na której trzeba było kuć świeżo wykończone ściany,
  • klienci, którzy rezygnowali, bo czuli brak profesjonalizmu,
  • architekci, którzy czuli się winni za coś, co wcale nie musiało być ich błędem.

I dlatego o tym piszę. Bo wiem, że to można poukładać.

Na moich szkoleniach i w mentoringu pokazuję krok po kroku, jak uniknąć tych błędów. Jak prowadzić rozmowę z klientem tak, żeby budować pewność i zaufanie. Jak współpracować z instalatorem, żeby był wsparciem, a nie problemem. Jak przygotować projekt, żeby nie było niespodzianek i nerwów.

Bo Smart Home naprawdę nie musi być koszmarem.
Może być Twoim atutem.

👉 Jeśli czytając ten tekst pomyślałaś/pomyślałeś: „Kurczę, ja też mam taki problem” – to uwierz, że nie jesteś sam/a. I że naprawdę da się to zmienić.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk