W mojej historii zawodowej spotykam się z wieloma architektami, którzy mają problem w projektowaniu pod Smart Home. I to nie chodzi o to, że są słabi w swojej pracy – absolutnie nie. Po prostu tego tematu nikt nas nigdy nie uczył na studiach, a klienci coraz częściej pytają i oczekują, że architekt będzie wiedział.
Pamiętam taką Kasię. Poznałyśmy się całkowicie przypadkiem na szkoleniu z oświetlenia. Zaczęłyśmy rozmawiać, złapałyśmy wspólny kontakt, no i w końcu padło to pytanie, czym ja się dokładnie zajmuję. Powiedziałam, że uczę architektów, jak wprowadzać Smart Home do projektów. I nagle widzę u niej to spojrzenie – mieszanka ulgi i wstydu.
Mówi: „Agata, klienci coraz częściej pytają mnie o Smart Home. I wiesz co? Ja się stresuję, bo nie wiem, co ja mam wrysować na rysunkach. Czy wystarczy gniazdko i włącznik? A może jakieś specjalne oznaczenia? Boję się, że coś zrobię źle, przyjdzie instalator i powie, że nie ma miejsca na kable. I co wtedy? Cały projekt się sypnie…”
I dokładnie o to chodzi. To nie jest wiedza, której braku powinno się wstydzić – to jest luka w branży. Ale emocje są realne: strach, że klient straci zaufanie, że instalator wytyka błędy, że zamiast dumy z projektu pojawia się wstyd.
A potem przychodzi budowa
I niestety – bardzo często – ten lęk staje się rzeczywistością.
Ściany już stoją, a nagle okazuje się, że nie ma miejsca na przewody. Instalator mówi: „Trzeba kuć”. Klient wściekły, inwestor zirytowany, a architekt czuje, że traci grunt pod nogami.
I to są momenty, w których architekci myślą: „Nigdy więcej Smart Home, to nie dla mnie”.
Ale prawda jest inna
Nie musisz znać każdego schematu i każdego kabla.
Nie musisz być inżynierem od automatyki.
Musisz tylko wiedzieć, co i kiedy uwzględnić, żeby projekt był bezpieczny. I żebyś Ty nie musiała się czerwienić, kiedy klient pyta o Smart Home, tylko mogła odpowiedzieć pewnie i spokojnie.
Dlatego o tym piszę
Bo to nie jest pojedyncza historia Kasi. Takich rozmów miałam dziesiątki. I za każdym razem słyszę ten sam lęk: „Nie wiem, co zaznaczyć na rysunkach”.
Na szkoleniach i w mentoringu pokazuję architektom krok po kroku, jak uniknąć tego stresu. Jak rozmawiać z klientem tak, żeby budować zaufanie, a nie tracić je. Jak współpracować z instalatorem, żeby to on był wsparciem, a nie problemem. Jak prowadzić projekt tak, żeby nie było kucia i nerwów, tylko satysfakcja i dumna prezentacja efektu końcowego.
Jeśli czytając to, pomyślałaś/pomyślałeś: „Kurczę, ja też się boję tego pytania na rysunkach”, to wiedz, że nie jesteś w tym sam/a.
I że to można poukładać – serio.
Agata , Architekt Innowacji


