29 marca miałam przyjemność poprowadzić wykład na Akademii Śląskiej dla studentów architektury i projektowania wnętrz i to był jeden z tych momentów, które zawsze zostają ze mną na dłużej, bo spotykasz ludzi, którzy są na samym początku swojej drogi, mają ogromne wyczucie estetyki, świetnie operują formą, materiałem, światłem, a jednocześnie są dokładnie w tym miejscu, w którym zaczyna się coś dużo ważniejszego niż sam projekt wizualny, czyli myślenie o tym, jak ta przestrzeń będzie działać w codziennym życiu.

Zaczęłam bardzo świadomie nie od technologii, tylko od pytania, które z pozoru wydaje się proste, a w praktyce zmienia cały sposób patrzenia na projekt, jak ten dom ma funkcjonować dla człowieka, który będzie w nim żył rano, wieczorem, w pośpiechu, w zmęczeniu, w ciszy, w codzienności, i to był dokładnie ten moment, w którym sala trochę się zatrzymała, bo nagle projekt przestaje być tylko kompozycją, a zaczyna być odpowiedzią na realne zachowania i potrzeby.

Rozmawialiśmy o tym, że automatyka budynkowa nie jest dodatkiem, który można „dołożyć na końcu”, tylko czymś, co od samego początku wpływa na decyzje projektowe, na układ funkcjonalny, na światło, na to, czy dom będzie wymagał ciągłej obsługi, czy będzie wspierał użytkownika w sposób naturalny, i widać było, jak zmienia się perspektywa, bo nagle z projektowania punktów świetlnych przechodzimy do projektowania scenariuszy życia, z myślenia o formie do myślenia o działaniu.

I to jest dla mnie zawsze najciekawsze, ten moment, w którym przyszły architekt zaczyna widzieć, że jeśli nie rozumie technologii na poziomie koncepcji, to bardzo łatwo odda tę część projektu komuś innemu, a wtedy przestaje mieć realny wpływ na to, jak ten dom będzie funkcjonował, a przecież to właśnie architekt jest osobą, która powinna spinać całość, nie tylko wizualnie, ale też funkcjonalnie.

W takich spotkaniach widać bardzo wyraźnie jedną rzecz, najpierw pojawia się zaskoczenie, potem ciekawość, a na końcu coś, co jest najcenniejsze, moment zmiany perspektywy, kiedy zaczynają patrzeć na projekt szerzej, głębiej, bardziej odpowiedzialnie, i to jest dokładnie ten moment, dla którego takie wykłady mają sens, bo nie chodzi o to, żeby nauczyć technologii, tylko żeby pokazać, że jest jeszcze jeden poziom projektowania, którego na początku często się nie widzi.

Dla mnie to było też bardzo ważne spotkanie, bo dokładnie z tym pracuję później z architektami już na rynku, w ramach szkoleń, kursów i mentoringów dla tych, którzy chcą iść dalej niż estetyka i świadomie wprowadzać technologię do swoich projektów, tak żeby mieć realną kontrolę nad procesem i budować projekty, które nie tylko dobrze wyglądają, ale też dobrze działają.

Bardzo dziękuję Akademii Śląskiej za zaproszenie i przestrzeń do tej rozmowy, a studentom za uważność, otwartość i wszystkie pytania, bo to one pokazują, że ten temat jest potrzebny dużo wcześniej, niż zwykle się o nim zaczyna mówić.

Agata Łydek-Grzywa